W taki upał trzeba pić możliwie jak najwięcej płynów. Warto również zwrócić uwagę na to co jemy, gdyż wiele osób sobie nie zdaje sprawy z tego, że jedząc potrawy wysokokaloryczne dodatkowo się jeszcze dogrzewają. Do doskonały czas na zupy! Szczególnie chłodniki, które nie tylko dają ulgę rozgrzanemu do granic możliwości organizmowi, ale i świetnie gaszą pragnienie.
Dziś miałem zaprezentować chłodnik z botwinką, ale tę wywiało ze wszystkich okolicznych sklepów. Zadowolić się musiałem samymi buraczkami.
Buraczkowy chłodnik
Składniki:
- 1 kg buraczków
- 1 l wywaru warzywnego (ewentualnie może być bulion z kostki)
- pęczek rzodkiewki
- pół pęczka szczypiorku
- 300 g śmietany 18%
- sok z połówki cytryny
- sól
- pieprz
[Listonic]
Przygotowanie:
Buraki obieramy i kroimy w kostkę. Dodajemy do wywaru warzywnego i gotujemy około 20 minut. Całość miksujemy blenderem. Dodajemy sok z cytryny i doprawiamy przyprawami. Studzimy (najlepiej wstawić garnek do zlewu wypełnionego zimną wodą), a gdy osiągnie odpowiednią temperaturę, wstawiamy do lodówki na co najmniej pół godziny.
Rzodkiewkę płuczemy i kroimy w dość grube plasterki. Szczypiorek drobno siekamy i wraz z rzodkiewką dodajemy do zupy. Zabielamy śmietaną i serwujemy.
Smacznego!
Możesz śledzić kolejne komentarze poprzez RSS 2.0 Zachęcam do pozostawienia komentarza!




patrzę na zdjęcia i napatrzeć się nie mogę;)
Piekny chlodnik! I kolor cudnie intensywny
U mnie niestety o botwinke ciezko, wiec tez czesto robie z samych buraczkow. Choc tutaj najczesciej buraczki traktowane sa jako warzywo jesienno-zimowe i wczesniej niz we wrzesniu niektorzy zupelnie go nie sprzedaja
Pozdrawiam!
Chłodnik wygląda rewelacyjnie !:), w sam raz na takie upały
Pysznie się prezentuje. W tym roku nie robiłam jeszcze… muszę to chyba nadrobić
Jaka prezencja
Ostatnio zastanawiałam się, co wole: ogórkowy, czy botwinkowy chłodnik. Nie udało mi się dojść do ostatecznych wniosków…
Ale uroczy, apetyczny… pięknie podany
fajny ten chłodnik a kolor ma rzeczywiście niesamowity
i ja się zachwycam tym kolorem. i ozdobą..
Śliczny chłodnik, piękny kolor i ozdóbka i talerz!:)
Świetne 'mazaje'
a buraki bardzo zdrowe warzywo, ja się zajadam w wersji nieprzetworzonej, aczkolwiek takim chłodnikiem bym nie pogardziła
Ślicznie podany! Chętnie bym się poczęstowała:)
Kuba zdecydowanie popieram pomysł na zupy
Nie dość że smaczne, to jeszcze szybkie
No i sycą tak samo jak drugie danie
Tu botwinki nigdy nie spotkałam, na szczęście buraków jest dużo
Pozdrówka!
Dziękuję wa wszystkie komentarze. Nie było mnie cały tydzień w domu i mam zaległości w odpicywaniu, ale już się zabieram za ich nadrabianie
Panno Malwinno, dzięki
Bea, zawsze ciekawią mnie takie różnice kulturowe. Przecież u nas – w sumie nie tak daleko od Ciebie botwinka jest bardzo popularna…
Antysujx, faktycznie idealny na upał – doskonale gasi pragnienie i dostarcza energii.
Wojowniczka, czas najwyższy! Kiedy masz zamiar się chłodzić? Zimą???
))
Pinos, ogórkowy tez jest świetny, ale wolę chyba botwinkowy. Jest bardziej wyrazisty…
Ivon, dzięki!
Grażyna, dzięki – buraczki robią swoje
Asieja, dzięki za miłe słowa!
Majana, talerzy to pamiątka po ubiegłorocznych wakacjach – mnie też się bardzo podoba.
Mania, maziaje postały dzięki DecoPenowi – bardzo praktyczne narzędzie. Jak to zajadasz nieprzetworzone? Surowe?
Atina, proszę bardzo!
Polka, naprawde zupełnie nie ma botwinki? Ciekawe… Pozdrawiam!