Radler, czyli shandy – domowy przepis
Radler, czyli shandy – domowy przepis
Domowy radler to napój, który ratuje każdy upalny dzień — robisz go w dwie minuty z dwóch rzeczy, które pewnie już masz w lodówce. Lekki, orzeźwiający, z lekką goryczką piwa przełamaną słodyczą lemoniady. Robię go od lat i za każdym razem znika ze szklanki szybciej, niż zdążę usiąść.
Historia tego drinka jest równie prosta jak on sam. Pewien niemiecki karczmarz miał kiedyś najazd wielkiej wycieczki rowerowej i zorientował się, że piwa nie starczy dla wszystkich. Żeby je rozciągnąć, dolał do kufli lemoniadę. Rowerzystom — po niemiecku Radler — najwyraźniej zasmakowało i tak nazwa została do dziś. Na Wyspach ten sam pomysł funkcjonuje pod nazwą shandy.
Ja poszedłem najprostszą drogą i zamiast lemoniady używam Sprite’a — efekt jest znakomity, choć klasyczna lemoniada sprawdza się równie dobrze. Jeśli lubisz takie domowe drinki na upały, sprawdź też gin z tonikiem z nutą pomarańczy albo odświeżającą cytrynową miodówkę — oba świetnie się piją przy grillu.
A jeśli kręci cię sama idea „alkohol plus coś gazowanego”, to radler ma bliskiego kuzyna po winnej stronie — calimocho, czyli wino z colą. Na większą imprezę w ogrodzie polecam za to pijanego arbuza — robi furorę i znika równie szybko jak radler.
Radler, czyli shandy — domowy przepis na orzeźwiający drink piwny
Rodzaj dania: NapójKuchnia: NiemieckaTrudność: Łatwe1
porcje2
minuty200
kcalPiwo z lemoniadą albo Spritem to właśnie radler — na Wyspach znany jako shandy. Ja poszedłem najprostszą drogą i zamiast lemoniady używam Sprite’a — efekt jest znakomity, choć klasyczna lemoniada sprawdza się równie dobrze.
Składniki
330 ml jasnego piwa
170 ml Sprite’a lub lemoniady
1 plasterek cytryny
Przygotowanie
- Wlej piwo do wysokiej, dobrze schłodzonej szklanki.
- Sprite lub lemoniadę dolewaj powoli — najlepiej po łyżeczce, prowadząc strumień wzdłuż ścianki szklanki, żeby piwo nie straciło bąbelków.
- Dodaj plasterek cytryny i podawaj od razu.
Uwagi dodatkowe
- Zimne składniki to absolutna podstawa. Zarówno piwo, jak i Sprite muszą być dobrze schłodzone przed połączeniem — ciepłe piwo natychmiast się pieni i traci gazowanie, więc zamiast orzeźwiającego radlera dostaniesz płaską, letnią ciecz. Schłodzona szklanka dodatkowo pomaga utrzymać bąbelki dłużej.
- Klasyczne proporcje to mniej więcej pół na pół, ale to tylko punkt wyjścia. Jeśli lubisz wyraźniejszą goryczkę, daj więcej piwa; jeśli wolisz łagodniej i słodziej — dolej więcej lemoniady. Warto wstrzelić się we własny smak, bo właśnie ta dowolność jest największą zaletą domowej wersji.
- Lej delikatnie, po ściance — to nie fanaberia. Gwałtowne dolanie gazowanego napoju do piwa wybija z niego dwutlenek węgla i drink od razu „siada”. Strużka po szkle albo dolewanie po łyżeczce sprawia, że radler zostaje rześki do ostatniego łyka.
- Wybierz łagodne, jasne piwo. Klasyczny lager albo pszeniczne sprawdzą się najlepiej, bo nie walczą z lemoniadą. Mocno chmielone, gorzkie piwa typu IPA potrafią zdominować całość i słodycz Sprite’a ich nie zrównoważy — efekt bywa rozjechany.
- Chcesz wersję bez alkoholu? Wystarczy piwo bezalkoholowe — smak prawie ten sam, a możesz prowadzić. A jeśli odpuszczasz piwo w ogóle, w upał równie dobrze chłodzi mrożona herbata, którą zrobisz większym dzbankiem dla całego stołu.



(3 głosów, średnia: 3,33 z 5)
Wczoraj wieczorem wypróbowałam :) radler był pyyyyszny :) Zagości u mnie na stałe :)
Cieszę się, że Ci zasmakował. Pozdrawiam!
zajrzałam i narobiłam sobie ochoty, a mam 8 dni antybiotyku :) ale później sobie odbije :) pozdrawiam
Już po antybiotyku, więc spokojnie możesz sprawdzić jak smakuje :-)
Tak, shandy jest popularne bardzo na wyspach i o dziwo, kiedy pracowalam w pubie zauwazylam, ze podawane przez rodzicow swoim nastoletnim dzieciom (powiedzmy 14-16 lat) do niedzielnego obiadu. :) Nie jestem fanka, ale przyznaje, ze czasem w duzy upal samo piwo moze nie jest najlepszym pomyslem, a taka mieszanka potrafi fajnie orzezwic i nie wstawic bani. ;) Pozdrawiam z ulewy! :)
Zwyczaj podawania bardzo słabego alkoholu młodzieży do posiłku raz na jakiś czas nie jest moim zdaniem zły – wiadomo, że najlepiej smakuje owoc zakazany, więc może warto młodych z nim zaznajomić zanim zrobią to we własnym zakresie :-) Z tego co wiem, to we Francji młodzieży czasem podaje się wino więc jest coś na rzeczy.
Tutaj taki napoj znany jest pod nazwa „shandy” i faktycznie swietnie orzezwia :)
Dzięki za podpowiedź – poprawiłem tytuł.
To może być dobre!
Nie tylko może, ale zapewniam, że jest :-)
Samego piwa nie lubię ale już wszelkie drinki z nim owszem. Także, przepis do wypróbowania.
Pozdrawiam:)
I jak smakował?