Tatar ze śledzia po węgiersku
Śledzie na świątecznym stole to u mnie tradycja niepodważalna — ale żeby nie powtarzać się rok do roku, zawsze szukam nowego pomysłu na ich podanie. Ten tatar ze śledzia po węgiersku to odkrycie, które mnie zaskoczyło. Jajko na twardo w zestawieniu ze śledziem brzmi co najmniej nieoczekiwanie — a jednak działa. Sałatka jest wyrazista, lekko słodkawa od miodu, z wyraźnym charakterem grillowanej papryki. I tu dobra wiadomość: żadnego gotowania, żadnego pieczenia — tylko krojenie i mieszanie. Warto ją zrobić dzień wcześniej, żeby składniki miały czas się przegryźć.
Jeśli szukasz więcej pomysłów na śledzie, u mnie znajdziesz też klasyczne śledzie w majonezie oraz sałatkę śledziową z burakami — dobry zestaw na każdy wigilijny stół, kiedy chcesz zaproponować gościom kilka wariantów naraz.
Tatar ze śledzia po węgiersku
6
porcje25
minut180
kcalSkładniki
6 filetów ze śledzia
2 ogórki kiszone
2 ogórki konserwowe
3 jajka ugotowane na twardo
2 czerwone papryki
1 cebula
3 łyżki przecieru pomidorowego
2 łyżki miodu
odrobina świeżo tartego imbiru
Przygotowanie
- Filety śledziowe osusz ręcznikiem papierowym i pokrój w kostkę.
- Ogórki kiszone i konserwowe obierz ze skórki i pokrój w kostkę.
- Jajka ugotowane na twardo i cebulę również pokrój w kostkę.
- Papryki opiecz na grillu, w piekarniku lub opał palnikiem, a następnie zdejmij skórkę i pokrój w kostkę.
- Wszystkie składniki delikatnie wymieszaj z przecierem pomidorowym, miodem i imbirem. Dopraw do smaku.
- Odstaw na kilka godzin w chłodne miejsce, żeby sałatka się przegryzła.
Uwagi dodatkowe
- Paprykę najłatwiej obrać po opiekaniu. Włóż ją od razu po grillowaniu do szczelnie zamkniętego woreczka lub przykryj miską na kilka minut — para odklei skórkę i zejdzie bez wysiłku.
- Miód balansuje śledzia. Zestawienie słodkiego miodu z wyrazistym, słonym śledziem może wydawać się ryzykowne, ale właśnie to napięcie sprawia, że sałatka jest interesująca — nie bój się tego połączenia.
- Im dłużej stoi, tym lepiej smakuje. Najlepiej przygotować tatara dzień wcześniej — po nocy w lodówce smaki naprawdę się scalają.

Kurcze, mam wszystkie składniki poza ogórkami kiszonymi – jestem strasznym łasuchem ogórkowym i te które daje mi babcia od razu znikają ze słoika. Chociaż ostatnio moja ciocia wspominała mi o ogórkach kwaszonych z Develey – podobno przypominają smakiem te domowe i są bardzo naturalne , czas je wypróbować!:)
Daj znać w takim razie jak smakowały. Ja zazwyczaj kupuję ogórki kiszone przez właściciela warzywniaka, ale chętnie spróbuję takich „firmowych”.