Co tu się rozpisywać – uwielbiam brokuły i już. Przyznam, że wcześniej nie przepadałem za nimi, ale pokochałem kilka lat temu na wakacjach, kiedy zjadłem zapiekane z szynką pod beszamelem. Od tego czau zajadam się nimi pod przeróżnymi postaciami. Wczoraj przygotowałem pyszną zupę-krem (głupia nazwa, ale podobno tak trzeba tytułować). Na wierzch przydałoby się sypnąć nieco uprażonych płatków migdałowych, ale niestety ich „braknęło” (tak powiedziała ekspedientka).
Super zastrzyk energii!
Składniki:
500g brokuł (brokułów??)
1 średnia cebula
2-3 średnie ziemniaki
ząbek czosnku
średnia marchewka
1l wody
kulka mozarelli
śmietana do zupy
oliwa
sól i pieprz
Przygotowanie:
Rozgrzać nieco oliwy na patelni. Cebulę posiekać i zeszklić z ząbkiem czosnku.
Obrane ziemniaki i marchewkę umyć, pokroić i dodać do cebuli. Dusić około 5 minut na wolnym ogniu.
Przełożyć warzywa do garnka, dodać podzielone na różyczki brokuły i zalać wodą. Lekko posolić.
Gotować 20-30 minut.
Teraz dodać pokrojoną mozarellę i całość zmiksować.
Podawać z dodatkiem śmietany.
Możesz śledzić kolejne komentarze poprzez RSS 2.0 Zachęcam do pozostawienia komentarza!




Katalog Blogów
dorzucone do listy "do przetestowania"
a i ja bym napisała "500g brokuła" :D
Kuba , bo brokuły są super i ja je uwielbiam i szpinak tez , jak Papay
Tylko nie mam takiej krzepy jak on :D
Witam :)
Bardzo miło mi zaprosić Cię do kolejnej rundy Kulinarnego Łańcuszka :) Wszystkie potrzebne informacje o proponowanych przeze mnie potrawach są dostępne pod tym adresem: http://slonecznakuchnia.blogspot.com/2009/09/ancuszek-kulinarny-u-mnie-w-kuchni.html
Życzę powodzenia i miłej zabawy w kuchni, mam nadzieję, że choć jedna z propozycji przypadnie Ci do gustu.
Pozdrawiam, Ania :)
Zupka przepyszna:))
Anonimie, bardzo się cieszę, że zupa smakowała. Pozdrawiam!
A mnie dzisiaj poniosła wyobraźnia i dodałam do gotowej zupy pokrojone w kostkę dwa filety z łososia i efekt był bardzo zadowalający :) :)
Mer, wiesz, że nie wpadłbym na taki pomysł? Ale musi to być bardzo smaczne. A czy jakoś owe filety wcześniej przygotowałaś, czy po prostu je pokroiłaś? Doprawiałaś je?
Niet, rozmroziłam je po prostu (tak, były mrożone! :P), żeby cała woda z nich odciekła i żeby zupa później, że się tak wyrażę, nie waliła rybą :) Pokroiłam w kostkę i wrzuciłam do zmiksowanej gotowej zupy na 3 minuty dosłownie. Nie dodawałam żadnych innych przypraw, tylko te, co do zupy poszły. Łososia mogłabym codziennie z lubością wcinać, toteż stąd taki pomysł. :)
Mer, to musiało świetnie smakować. Chętnie spróbuję w przyszłości. Pozdrawiam!