Tagliatelle z pesto i boczkiem
Tagliatelle z pesto i boczkiem to jeden z tych szybkich obiadów, które wyglądają elegancko, a wychodzą z kilku składników w kwadrans. Pesto alla genovese, czyli sos bazyliowy rodem z Genui, to klasyk włoskiej kuchni — i choć zwykle kojarzony jest z wersją bez mięsa, boczek robi tu naprawdę dobrą robotę. Dodaje głębi, lekko wędzonego aromatu i sprawia, że danie przestaje być letnie, a staje się bardziej sycące.
Kluczowe tu są dwa zabiegi: czosnek podsmażony razem z boczkiem, który łamie ewentualną kwaśność pesto i dodaje ostrości, oraz uprażony słonecznik — posypany na wierzch tuż przed podaniem. Ten ostatni element robi zaskakująco dużo, bo daje chrupkość i orzechowy aromat, których w samym pesto brakuje. Jeśli lubisz makaron z pesto, zajrzyj też na pappardelle z pesto dyniowym — warta uwagi jesienna wersja, albo na tagliatelle z karmelizowaną cebulą i prażonym słonecznikiem, bo słonecznik na makaronie to sprawdzony duet.
Jeśli masz ochotę zrobić pesto samodzielnie zamiast sięgać po słoik, pesto szpinakowe to dobry punkt wyjścia — technika ta sama, nieco inny charakter.
Tagliatelle z pesto i boczkiem
Rodzaj dania: Danie główneKuchnia: WłoskaTrudność: Łatwe4
porcje5
minut15
minut580
kcalTagliatelle z pesto bazyliowym, wędzonym boczkiem i prażonym słonecznikiem. Gotowe w 15 minut, smakuje jak z włoskiej trattorii.
Składniki
400 g tagliatelle
1 słoiczek pesto alla genovese (ok. 190 g)
100 g wędzonego boczku
1 ząbek czosnku
1 garść łuskanych ziaren słonecznika
Przygotowanie
- Boczek pokrój w cienkie plastry lub kostkę i obsmaż na suchej patelni na średnim ogniu, aż lekko się zarumieni.
- Czosnek pokrój jak najcieniej i dodaj do boczku. Smaż razem przez minutę, po czym zdejmij patelnię z ognia i przykryj — niech czosnek dochodzi w cieple.
- Tagliatelle ugotuj al dente zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Odcedź, zahartuj krótko zimną wodą i przełóż z powrotem do garnka.
- Na suchej patelni uprażaj ziarna słonecznika na złoty kolor, mieszając często — pilnuj, żeby nie przypalić.
- Do makaronu dodaj pesto oraz boczek z czosnkiem. Wymieszaj dokładnie.
- Przełóż na talerze i posyp uprażonym słonecznikiem.
Uwagi dodatkowe
- Talerze warto podgrzać przed podaniem — wystarczy zalać je wrzątkiem na chwilę i osuszyć. Gorący makaron z pesto stygnie błyskawicznie, a ciepły talerz przedłuża przyjemność jedzenia.
- Słonecznik praż na sucho i nie odchodź od patelni — przy prażeniu bez tłuszczu nasiona potrafią przejść od surowych do przypalonych w ciągu dosłownie chwili.
- Pesto dodawaj do letniego, nie gorącego makaronu — wysoka temperatura niszczy aromat świeżej bazylii i sprawia, że sos robi się gorzkawy. Chwila cierpliwości po odcedzeniu naprawdę robi różnicę.


Ciekawe połączenie, trzeba by spróbować :)
Dzięki – polecam :-)
Podziwiam :)
Też je testowałam. Szkoda że nie przeczytałeś składu. Prawie połowę stanowi olej roślinny, co zresztą widać było po konsystencji (bleeeee…). Zanim je w ogóle spróbowaliśmy odcedziliśmy sporo oleju z tej ciapy! A reszta składu? Z naturalnością ma niewiele wspólnego… Zajmuje pół etykiety, a ilość E? Przeraża…
PS. oliwa z oliwek stanowi 1%.. o czymś to świadczy.. ;)
W smaku rzeczywiście po odcedzeniu z oleju uszło jakoś, ale generalnie porażka..
Może dostaliśmy inne słoiczki? ;)
Masz rację – poszperałem trochę w poszukiwaniu składu w sieci i faktycznie nie jest on za fajny… Zaktualizowałem też wpis. Ale nie zgodzę się z Tobą w generalnej ocenie – takie pesto nie umywa się do domowego, ale było to zdecydowanie najlepsze pesto ze sklepu jakie jadłem (oczywiście szanuję Twoje zdanie – de gustibus non est disputandum). Kupując coś takiego nie łudzę się, że w słoiczku znajdę tylko i wyłącznie liście bazylii, orzechy piniowe, parmezan i najlepszą oliwę prosto od krowy oliwnej :-)
Jasne że tak, wiadomo że co domowe co domowe :)
Nie neguję Twoich smakowych preferencji, bo tak jak mówisz o gustach się nie dyskutuje. Wydawało mi się jednak że warto było abyś zapoznał się ze składem, ot tak dla własnej wiedzy.
Pozdrawiam :)
Pewnie, że tak – z resztą wyglądało to słabo, bo nieświadomie wprowadzałem czytelników w błąd. Dzięki i pozdrawiam :-)
Testowałam to pesto, przyznaję , że było to pierwsze gotowe pesto, z którym miałam do czynienia. W smaku było ok, ale niestety nie odpowiadała mi jego konsystencja
Dla mnie konsystencja była ok, podobnie jak smak. Powiem tak – rewelacji nie ma, ale czasem można użyć..