Koktajl brzoskwiniowy z winem musującym w wysokim kieliszku

Brzoskwiniowe co nieco

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (Brak ocen)
Loading...

Są drinki, które wyglądają na skomplikowane, a robi się je w dosłownie pięć minut — i to jest właśnie ten. Brzoskwiniowe co nieco to koktajl z winem musującym i puree z brzoskwiń, który wyglądem i smakiem przypomina klasyczne Bellini. Prosty, orzeźwiający i efektowny — idealny na letnie popołudnie, brunch albo jako przystawka do czegoś słodkiego.

Jeśli lubisz podobne połączenia owoców z alkoholem, zerknij też na poncz karnawałowy z owocami i winem musującym — podobny klimat, nieco więcej składników. A do letniego stołu pasują też truskawki na ciepło z balsamico albo szybki deser z truskawkami i mascarpone.

Brzoskwiniowe co nieco

Rodzaj dania: NapójKuchnia: MiędzynarodowaTrudność: Łatwe
Porcje

4

porcje
Czas przygotowania

10

minut
Czas gotowania

10

minut
Kalorie

130

kcal

Orzeźwiający koktajl z puree brzoskwiniowego i zimnego wina musującego. Gotowy w 5 minut, idealny na letnie spotkania.

Składniki

  • 6–8 brzoskwiń (bez skóry; mogą być z puszki)

  • 1 butelka wina musującego (bardzo zimnego)

Przygotowanie

  • Brzoskwinie zmiksuj blenderem na gładkie puree. Jeśli zależy ci na aksamitnej konsystencji, przetrzyj je dodatkowo przez sito.
  • Napełnij wysokie kieliszki puree do ok. ⅓ objętości.
  • Powoli wlej bardzo zimne wino musujące — powinno być dobrze schłodzone, bo w kontakcie z brzoskwiniami szybko się ogrzeje.
  • Delikatnie wymieszaj i od razu podawaj.

Uwagi dodatkowe

  • Wino musi być bardzo zimne — brzoskwiniowe puree ma temperaturę pokojową, więc jeśli wino nie będzie porządnie schłodzone, koktajl zrobi się ciepły niemal natychmiast. Wstaw butelkę do zamrażarki na 15–20 minut przed podaniem.
  • Przetarcie przez sito nie jest obowiązkowe, ale robi różnicę — puree staje się gładsze i lepiej miesza się z winem, zamiast tworzyć grudki na powierzchni.

Podobne wpisy

18 komentarzy

    1. No Billinim to nazwać go nie mogę – prawdziwy koktajl Bellini kupimy tylko w Wenecji na placu Świętego Marka w restauracji „Harry’s Bar”, a przygotowuje się go z miąższu białych brzoskwiń i lodowatego posecco – mam nadzieję, że kiedyś dane mi będzie spróbować oryginału…
      Pozdrawiam!

      1. ile cocktaili tyle historii ;) to samo można powiedzieć o Cuba Libre, które podobno oryginalnie zostało wykonane na Bacardi Oro (Bacardi Gold) lub o Mojito o które marka Bacardi i Havana Club kłuci się do dziś. Śwait cocktail’i jest pełen mitów i sporów ;)

        1. W sumie masz rację, ale akurat Bellini jest udokumentowany – drinka tego stworzył Giuseppe Cipriani we wspomnianej restauracji Harry’s Bar z okazji otwarcia wystawy dzieł malarza Giovanniego Bellini. To właśnie jego malarstwem, a w szczególności kolorami przez niego używanymi kierował się Cipriani dobierając składniki i końcowy wygląd koktajlu.
          Choć jak sam piszesz – ile koktajli tyle historii – alkohol sprzyja ich tworzeniu :-)))

    1. Też robiłem z truskawkami, ale pamiętam, że mi zdjęcia nie wyszły i ostatecznie przepis nie zawitał na blogu. Mam nadzieję, że w tym roku się uda :)

  1. Słyszałam o tej pyszności. Brzoskwinki mam, teraz tylko winko kupić i też mogę się degustować. A wygląda rewelacyjnie :)

  2. Uuuuuuuuu :)
    uba nawet nie zauważyłam, że się wyniosłeś z blogspota!!
    Musisz mi zdradzić jak to się robi :D

  3. Hej!
    Nazywam różowe ze względu na dodane różowe prosecco :P, dodatkowo podkreślone białymi brzoskwiniami. Tych nie ma jednak chyba w Polsce, a przynajmniej nie znalazłam. Zatem w zestawie: wino różowe musujące plus np. świeże brzoskwinki to kolor już jest inny. Ale.. za różnica? Ważne, że uderza do głowy ;) no i, że jest dobre :D
    Pozdrawiam i cieszę sie=ę bardzo!
    Agata

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *