Naleśniki z mascarpone i sosem malinowym
Naleśniki z kremem mascarpone i malinami to jeden z tych deserów, które wyglądają elegancko, a robi się je właściwie bez wysiłku. Krem jest lekki i delikatnie słodki, maliny — lekko kwaśne i intensywne — idealnie go balansują. Całość działa, bo te dwa składniki po prostu do siebie pasują.
Do tego przepisu potrzebujesz gotowych naleśników — możesz użyć naleśników z mąki pszennej albo naleśników razowych — oba przepisy znajdziesz na blogu. Jeśli lubisz lekkie deserowe naleśniki, zajrzyj też na naleśniki z białym serem — inny farsz, podobny klimat.
Naleśniki z mascarpone i sosem malinowym
Rodzaj dania: DeserKuchnia: Polska5
porcje15
minut15
minut350
kcalSkładniki
5 gotowych naleśników
250 g mascarpone
200 ml śmietany kremówki
1 łyżka cukru waniliowego
4 łyżki cukru pudru (podzielone: 2 + 2)
2 szklanki malin (podzielone: 1 + 1)
Przygotowanie
- Mascarpone zmiksuj ze śmietaną kremówką na puszystą masę. W trakcie miksowania dodaj stopniowo cukier waniliowy i 2 łyżki cukru pudru. Gotowy krem wstaw do lodówki.
- Jedną szklankę malin zblenduj z pozostałymi 2 łyżkami cukru pudru na gładki sos. Przetrzyj przez sitko, żeby pozbyć się pestek.
- Lekko przestudzone naleśniki smaruj kremem mascarpone, na kremie układaj pozostałe świeże maliny.
- Składaj naleśniki i układaj na talerzu. Polewaj sosem malinowym przed podaniem.
Uwagi dodatkowe
- Krem wstaw do lodówki zaraz po przygotowaniu — schłodzony jest gęstszy i lepiej trzyma się w naleśniku. Ciepły krem będzie spływał i robił bałagan na talerzu.
- Przetarcie sosu przez sitko to krok wart zachodu — malinowe pestki są drobne, ale potrafiące zepsuć przyjemność jedzenia. Sitko o drobnych oczkach zajmuje chwilę, a sos robi się gładki i elegancki.
- Naleśniki muszą być przestudzone przed nakładaniem kremu — gorące roztopią mascarpone i zamienią krem w rzadką masę.


Gosia, oj były! Polecam!
Aga, wielkie dzięki :-)
Anytsujx, muszę przyznać, że i mnie się bardzo spodobała. Aż żal było jeść :-)
Cudna dekoracja, już na sam widok, aż chce się je jeść :)
bardzo smakowite nalesniki:) a do tego ladnie podane:) tylko jedno slowo moze to opisac – PYCHOTA!!!
Zapewne te nalesniki byly pyszne:)
uwielbiam maliny..a mascarpone nie mozna nie lubic;)
Kasia, wcale się nie dziwię – sam też zjadłbym je raz jeszcze.
Emma, również i u mnie są na górnej pozycji – goszczą u nas zwykle raz w tygodniu.
Zaytoon, dzięki!
Malwinna, a to czemu? Leć szybko do sklepu i kup choć koszyczek! Są pysze!
Paulina, dzięki!
Pinos, cieszę się – daj znać jak się udały. Pozdrawiam!
Jak ja lubię maliny… jeszcze bardziej naleśniki… chyba zmieniłeś nam dzisiejsze menu :P
apetycznie :) fajne foto hihi
ja w tym roku malin jeszcze nie jadłam. i pewnie znowu je przegapię tak jak jagody;(
ciekawy pomysł na lekkie śniadanie lub podwieczorek.
pozdrawiam
Absolutnie odlotowe naleśniczki! ;)
Pozdrawiam!
Nalesniczki to moje ukochane danie ;)
naleśniki wyglądają super i ja się na nie skusze…;D
Wiosenka, musisz koniecznie zrobić, bo są naprawdę pyszne!
Majka, dzięki za miłe słowa :-)
Olciaky, a w jakiej postaci?
Paula, dzięki :-)
Karmel, faktycznie były pyszne i jeszcze nie raz przyrządzę podobne.
Magda, cieszę się :-)
Asiaja, strasznie zazdroszczę ogródka – też zjadłbym sobie takie swoje malinki. Pozdrawiam!
ja zdecydowanie zaprzeczam tym słowom o końcu malin.. u nas w ogrodzie dopiero się zaczynają! dopiero krzaczki robią się intensywnie różowe..
a naleśniki świetne.
no takie naleśniki to lubię najbardziej :)
te naleśniki muszą smakowac niebiańsko…
i do tego ten sos ze świeżych malin. ma on piękny kolor, taki nasycony, świeży ;]
cudownie hipnotyzujące są te Twoje naleśniki :)
Nawet już dziś jadłam malinki (:
Mniam
A u mnie w lodowce lezy sobie wlasnie mascarpone i prosi o zmilowanie :) Pysznie wygladaja te nalesniki. I jak pieknie sa udekorowane (jak to zwykle u Ciebie :))
Pyszne muszą być, przepyszne.
Też mam w planach naleśniki z mascarpone tylko jeszcze nie wiem kiedy ale napewno Twój dzisiejszy post przyspieszył moją decyzję:)