||||

Naleśniki z mascarpone i sosem malinowym

W kilka dni temu pisząc o cieście z malinami wspomniałem, że sezon na te owoce powili ma się ku końcowi i warto korzystać z jego ostatnich chwil. A skoro ostatnio były w cieście, to czemu nie podać ich dziś z naleśnikami. A najlepiej w naleśniku i na nim w formie sosu. Dzięki swemu nieco kwaśnemu smakowi doskonale uzupełniają one delikatny i słodki krem z serka mascarpone, którym przełożyłem naleśniki. Tym samym jest to moja druga propozycja do durszlakowej akcji malinowej i pierwsza do akcji mascarponowej.

Przepis na naleśniki pojawiał się już kilka razy na moim blogu i można wybrać czy wolicie razowe czy ze zwykłej mąki pszennej. Zachęcam do wypróbowania jednego z powyższych przepisów. Tymczasem zacznijmy przygotowywać farsz.

przepis na Naleśniki z mascarpone i sosem malinowym

Składniki na pięć naleśników:

  • 250 g mascarpone
  • 200 ml śmietany kremówki
  • łyżka cukru waniliowego
  • 4 łyżki cukru pudru
  • dwie szklanki malin

Przygotowanie:

  1. W czasie gdy smażymy naleśniki, możemy zająć się przygotowaniem nadzienia.
  2. Serek mascarpone miksujemy ze śmietaną kremówką to powstania puszystej masy. W trakcie miksowania dodajemy stopniowo cukier waniliowy i dwie łyżki zwykłego. Gdy połączymy składniki wstawiamy masę do lodówki.
  3. Jedną szklankę malin wsypujemy do miseczki i rozdrabniamy blenderem z dodatkiem dwóch łyżek cukru. Warto przetrzeć uzyskany sos przez sitko, aby oddzielić dokuczliwe pestki.
  4. Przestudzone nieco naleśniki przekładamy masą serową, na której układamy pozostałe maliny. Składamy i podajemy udekorowane sosem.

Smacznego!

Podobne wpisy

19 komentarzy

  1. Gosia, oj były! Polecam!

    Aga, wielkie dzięki :-)

    Anytsujx, muszę przyznać, że i mnie się bardzo spodobała. Aż żal było jeść :-)

  2. bardzo smakowite nalesniki:) a do tego ladnie podane:) tylko jedno slowo moze to opisac – PYCHOTA!!!

  3. Kasia, wcale się nie dziwię – sam też zjadłbym je raz jeszcze.

    Emma, również i u mnie są na górnej pozycji – goszczą u nas zwykle raz w tygodniu.

    Zaytoon, dzięki!

    Malwinna, a to czemu? Leć szybko do sklepu i kup choć koszyczek! Są pysze!

    Paulina, dzięki!

    Pinos, cieszę się – daj znać jak się udały. Pozdrawiam!

  4. Jak ja lubię maliny… jeszcze bardziej naleśniki… chyba zmieniłeś nam dzisiejsze menu :P

  5. ja w tym roku malin jeszcze nie jadłam. i pewnie znowu je przegapię tak jak jagody;(
    ciekawy pomysł na lekkie śniadanie lub podwieczorek.
    pozdrawiam

  6. Wiosenka, musisz koniecznie zrobić, bo są naprawdę pyszne!

    Majka, dzięki za miłe słowa :-)

    Olciaky, a w jakiej postaci?

    Paula, dzięki :-)

    Karmel, faktycznie były pyszne i jeszcze nie raz przyrządzę podobne.

    Magda, cieszę się :-)

    Asiaja, strasznie zazdroszczę ogródka – też zjadłbym sobie takie swoje malinki. Pozdrawiam!

  7. ja zdecydowanie zaprzeczam tym słowom o końcu malin.. u nas w ogrodzie dopiero się zaczynają! dopiero krzaczki robią się intensywnie różowe..
    a naleśniki świetne.

  8. te naleśniki muszą smakowac niebiańsko…
    i do tego ten sos ze świeżych malin. ma on piękny kolor, taki nasycony, świeży ;]

  9. A u mnie w lodowce lezy sobie wlasnie mascarpone i prosi o zmilowanie :) Pysznie wygladaja te nalesniki. I jak pieknie sa udekorowane (jak to zwykle u Ciebie :))

  10. Pyszne muszą być, przepyszne.
    Też mam w planach naleśniki z mascarpone tylko jeszcze nie wiem kiedy ale napewno Twój dzisiejszy post przyspieszył moją decyzję:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *