Ziemniaki po bombajsku
Ziemniaki po bombajsku to jedno z tych dań, które zaskakują — bo wyglądają niepozornie, a smakują zupełnie inaczej niż się spodziewasz. Wbrew pozorom wcale nie są pikantne. Aromatyczne jak najbardziej: imbir, kumin, kolendra i garam masala robią swoje, ale bez zbędnego ognia. Przepis pochodzi od Jamiego Oliviera i trafił tu jako jeden z pierwszych orientalnych eksperymentów w kuchni.
Dobrze przyrządzone ziemniaki mają chrupiącą, złocistą skórkę i miękki środek — podobne podejście do ziemniaka znajdziesz w przepisie na pieczone młode ziemniaki z sosem tzatziki. Jeśli kuchnia indyjska cię kręci, zajrzyj też na curry z bakłażanem, okrą i ciecierzycą — podobny zestaw przypraw, zupełnie inny charakter dania.
Ziemniaki po bombajsku
Rodzaj dania: Danie główneKuchnia: Indyjska4
porcje15
minut25
minut220
kcalSkładniki
4–5 dużych ziemniaków
2 cm świeżego imbiru
1 łyżeczka ziaren kolendry
1 łyżeczka kminu rzymskiego (kuminu)
1 łyżeczka garam masala
1 łyżeczka kurkumy
1 łyżeczka chili w proszku
sól do smaku
olej do smażenia
natka kolendry lub pietruszki do podania
Przygotowanie
- Ziemniaki obierz, umyj i pokrój w grubą kostkę lub ósemki.
- Wrzuć do osolonej wody i gotuj kilka minut — tylko do momentu, gdy zaczną mięknąć, ale nadal będą twarde w środku.
- Odcedź i odstaw.
- Ziarna kminu i kolendry utrzyj w moździerzu na niezbyt drobny proszek, a następnie wymieszaj z garam masalą, kurkumą i chili.
- Imbir obierz i zetrzyj na drobnej tarce.
- Na dużej patelni rozgrzej olej — tyle, żeby cienka warstwa pokryła dno.
- Wrzuć ziemniaki, posyp mieszanką przypraw i dokładnie wymieszaj, żeby każdy kawałek był pokryty przyprawami.
- Dodaj starty imbir i smaż na średnim ogniu, od czasu do czasu mieszając, aż ziemniaki pokryją się chrupiącą, złocistą skórką.
- Dopraw solą, przełóż na talerze i posyp posiekaną natką kolendry lub pietruszki.
Uwagi dodatkowe
- Ziemniaki muszą być podgotowane, ale nie rozgotowane — jeśli będą zbyt miękkie przed smażeniem, rozpadną się na patelni. Wystarczy 5–7 minut gotowania; powinny dać się przekłuć widelcem, ale z wyraźnym oporem.
- Utłuczone przyprawy w moździerzu dają zupełnie inny efekt niż gotowe mielone — chwilę zajmuje, ale kumin i kolendra po rozbiciu uwalniają olejki eteryczne i całe danie jest bardziej aromatyczne.
- Nie mieszaj za często podczas smażenia — żeby ziemniaki się zarumieniły, potrzebują kontaktu z gorącą patelnią. Mieszaj co minutę, dwie, nie ciągle.
- Chili możesz dozować według własnych upodobań — łyżeczka da lekkie ciepło w tle, nie pikantność. Jeśli wolisz łagodniej, zacznij od połowy.


Izaa, cieszę się, że przepis przypadł Ci do gustu. Twoje ziemniaki wyglądają bardzo smakowicie i chętnie bym ich skosztował ze wspomnianym kurczakiem.
wreszcie zebrałam się; zrobiłam i żałuję……żałuję że tak późno bo bardzo mi zasmakowały. Kuba dzięki za przepis i pozdrawiam …;)
Aga-aa – nie ma sprawy. Piszę po prostu co myślę. Twój blog śledzę już od dawna i bardzo go lubię! A moździerz przyniósł mi Mikołaj :-)
dzięki za ciepłe słowa, nie wieziałam że do mnie zaglądasz, miło mi to słyszec :)
a moździerz mam taki sam :)
Bardzo mnie zaciekawiła KPP i jutro (dziś już nie dam rady) chętnie zagłębię się w ten temat.
Będzie mi również bardzo miło jeśli poświęcisz chwilę na modyfikację mojego przepisu – ciekaw niezmiernie jestem efektu takiego zabiegu!
A głosy już oddane – żeby nie było, że oszukuję – ie głosowałem na swoje dania :-)
Nie posypuj i broń boże nie czuj się urażony :) Jak tylko chcesz, to bardzo chętnie przerobię Twój przepis na zgodny z zasadami KPP.
A poza tym zapraszam do siebie na oddanie głosu w łańcuszkowej sondzie.
Pozdrawiam, ivka76
ivka76 – faktycznie. Źle zrozumiałem zasady akcji. Mea culpa i posypuję głowę popiołem :-)
Kuba, ale gdzie tu jest gotowanie zgodnie z zasadami kuchni Pięciu Przemian?
Przepis jest bardzo ciekawy, ale z KPP nie ma nic wspólnego. Pozdrawiam, ivka76
Izaa – liczę, że podzielisz się swoimi doznaniami odnośnie ziemniaczków, kiedy je przyrządzisz.
edysia79 – ależ proszę bardzo, bierz! :-)
margot – dzięki! zapewniam, że tak też smakują!
gosiaa99 – fajna, prawda? Jak już pisałem, świetnie wpisuje się w klimat ryby po grecku i fasolki po bretońsku :-)
wegetarinka – cieszę się, że Ci się podoba. ja również bardzo dobrze odnajduję się w wegeklimatach :-)
ooo, podoba mi się, moje klimaty :)
świetna nazwa :))
wygladaja pysznie
Smakowicie wyglądają, biorę przepis :)
….fajny przepis skorzystam na 100% i to wkrótce..;):) pozdrawiam