Pijany arbuz
Letnie przyjęcia rządzą się swoimi prawami — piwo i wódka z sokiem to klasyka, ale czasem fajnie zaskoczyć gości czymś, czego się nie spodziewają. Pijany arbuz to jeden z tych pomysłów, które robią wrażenie, a przy tym nie wymagają prawie żadnego wysiłku. Wygląda niewinnie, smakuje orzeźwiająco i ma swój sekret schowany głęboko w miąższu. Przepis to właściwie dwa sposoby w jednym — wybierz ten, który bardziej pasuje do sytuacji.
Jeśli szukasz więcej pomysłów na letni drink, zajrzyj też na radler — kolejny sposób na zaskoczenie gości czymś nieoczywistym. A przy okazji grilla nieźle sprawdzi się też sałatka arbuzowa — tym razem w wersji bez alkoholu, ale równie orzeźwiającej.
Pijany arbuz
Porcjeporcje
Czas przygotowania
10
minutCzas gotowania
1
godzinaKaloriekcal
Składniki
1 arbuz
alkohol według uznania (wódka, wermut lub wino musujące)
Przygotowanie
- Sposób 1 — zastrzykiem
- Kup arbuza w całości.
- Zaopatrz się w aptece w możliwie największą strzykawkę z igłą.
- Nabierz do strzykawki wybrany alkohol i wstrzykuj go w kilku punktach arbuza.
- Wstrząśnij owocem, żeby alkohol równomiernie się rozprowadził.
- Odstaw na kilka godzin do lodówki przed podaniem.
- Sposób 2 — kulki w misce
- Przekrój arbuza na pół lub użyj gotowych kawałków.
- Łyżką do kulek wydrąż miąższ i przełóż do miski lub z powrotem do wydrążonej połówki arbuza.
- Zalej całość alkoholem — w tym przypadku sprawdzi się coś łagodniejszego niż wódka, bo słabszy alkohol lepiej wchłonie się w miąższ.
- Odstaw na minimum godzinę w chłodne miejsce, żeby kulki wchłonęły jak najwięcej płynu.
Uwagi dodatkowe
- Wódka kontra wino. Do metody strzykawkowej wódka sprawdza się świetnie — dobrze wnika w zwarty miąższ. Do kulek lepiej sięgnąć po wermut albo wino musujące, które delikatniej łączy się z sokiem i nie dominuje smakiem.
- Więcej czasu = lepszy efekt. Godzina to minimum — jeśli możesz, zostaw arbuza w lodówce na całą noc. Miąższ zdąży wchłonąć znacznie więcej alkoholu i smak będzie wyraźniejszy.
- Podawaj zimnego. Pijany arbuz najlepiej smakuje mocno schłodzony — ciepły traci zarówno na smaku, jak i na orzeźwieniu.

Chyba spróbuje ;)
Ewidentnie arbuz nie wybrzydza.
O, niezły pomysł! Świetnie się zapowiada:)
Miłego dnia
Dzięki :-) Arbuza polecam – fajna sprawa.