Radler, czyli shandy — domowy przepis na orzeźwiający drink piwny
Radler to jeden z tych napojów, który idealnie wpisuje się w upalne dni — lekki, orzeźwiający i gotowy w minutę. Historia jego powstania jest równie prosta jak sam przepis: pewien właściciel niemieckiego zajazdu stanął przed perspektywą wyczerpania zapasów piwa podczas najazdu licznej wycieczki rowerowej. Żeby starczyło dla wszystkich, dolał do trunku lemoniadę. Rowerzystom (po niemiecku Radler) najwyraźniej smakowało — i tak zostało do dziś.
Ja poszedłem prostszą drogą i zamiast lemoniady użyłem Sprite’a — efekt jest znakomity, choć klasyczna lemoniada też świetnie działa. Na wyspach brytyjskich ten sam drink nosi nazwę shandy. Jeśli szukasz innych letnich napojów, polecam też gin z tonikiem z nutą pomarańczy albo odświeżającą cytrynową miodówkę — oboje robią świetną robotę przy grillu.
Radler, czyli shandy — domowy przepis na orzeźwiający drink piwny
1
porcje2
minuty150
kcalSkładniki
330 ml jasnego piwa
170 ml Sprite’a lub lemoniady
1 plasterek cytryny
Przygotowanie
- Wlej piwo do wysokiej, zimnej szklanki.
- Sprite lub lemoniadę dolewaj powoli — najlepiej po łyżeczce, prowadząc strumień wzdłuż ścianki szklanki, żeby piwo nie straciło bąbelków.
- Dodaj plasterek cytryny i podawaj od razu.
Uwagi dodatkowe
- Zimne składniki to podstawa — zarówno piwo, jak i Sprite powinny być dobrze schłodzone przed połączeniem. Ciepłe piwo szybciej się pieni i traci gazowanie.
- Proporcje możesz dostosować do własnych upodobań — klasyczny radler to mniej więcej pół na pół, ale jeśli wolisz łagodniejszy smak, możesz zwiększyć udział lemoniady.

Wczoraj wieczorem wypróbowałam :) radler był pyyyyszny :) Zagości u mnie na stałe :)
Cieszę się, że Ci zasmakował. Pozdrawiam!
zajrzałam i narobiłam sobie ochoty, a mam 8 dni antybiotyku :) ale później sobie odbije :) pozdrawiam
Już po antybiotyku, więc spokojnie możesz sprawdzić jak smakuje :-)
Tak, shandy jest popularne bardzo na wyspach i o dziwo, kiedy pracowalam w pubie zauwazylam, ze podawane przez rodzicow swoim nastoletnim dzieciom (powiedzmy 14-16 lat) do niedzielnego obiadu. :) Nie jestem fanka, ale przyznaje, ze czasem w duzy upal samo piwo moze nie jest najlepszym pomyslem, a taka mieszanka potrafi fajnie orzezwic i nie wstawic bani. ;) Pozdrawiam z ulewy! :)
Zwyczaj podawania bardzo słabego alkoholu młodzieży do posiłku raz na jakiś czas nie jest moim zdaniem zły – wiadomo, że najlepiej smakuje owoc zakazany, więc może warto młodych z nim zaznajomić zanim zrobią to we własnym zakresie :-) Z tego co wiem, to we Francji młodzieży czasem podaje się wino więc jest coś na rzeczy.
Tutaj taki napoj znany jest pod nazwa „shandy” i faktycznie swietnie orzezwia :)
Dzięki za podpowiedź – poprawiłem tytuł.
To może być dobre!
Nie tylko może, ale zapewniam, że jest :-)
Samego piwa nie lubię ale już wszelkie drinki z nim owszem. Także, przepis do wypróbowania.
Pozdrawiam:)
I jak smakował?