Śledzie w miodzie i pomidorach
Jeśli kochasz smak paprykarza szczecińskiego, te śledzie w miodzie i pomidorach naprawdę cię zaskoczą — znajdziesz w nich ten sam słodko-pomidorowy klimat, ale bez długiej listy fabrycznych dodatków. Właściwie sam nie wiem, dlaczego nie robię ich częściej — przygotowanie trwa może kwadrans, a efekt smakuje jak coś znacznie bardziej skomplikowanego.
Sekret tkwi w sosie: zeszklona cebula, koncentrat pomidorowy, miód i ocet winny tworzą gęstą, lekko kwaśną marynatę, która po kilku godzinach w lodówce wnika w filety i zmienia je w coś zupełnie innego niż standardowe śledzie. Słodycz miodu równoważy kwaskowatość octu i pomidorów — ani na chwilę nie przesłania rybnego smaku, tylko go podkreśla.
To jeden z moich ulubionych świątecznych pomysłów, ale sprawdza się na każdą okazję, gdy chcesz wystawić na stół kilka wariantów śledziowych. Jeśli wolisz wersję bardziej klasyczną, sprawdź śledzie w oleju, a na słodko-korzenną alternatywę polecam śledzie imbirowe. Więcej pomysłów na wigilijny stół znajdziesz w przepisach na Boże Narodzenie.
Śledzie w miodzie i pomidorach
Rodzaj dania: PrzystawkaKuchnia: PolskaTrudność: Łatwe6
porcje15
minut10
minut260
kcalFilety śledziowe w słodko-kwaśnym sosie z miodu, koncentratu pomidorowego i octu. Smak przypominający paprykarza, ale domowy i bez zbędnych dodatków.
Składniki
600 g filetów śledziowych
4 cebule
70 g koncentratu pomidorowego (1 mała puszka)
75 ml octu winnego
3 łyżki miodu
2–3 łyżki oleju
Przygotowanie
- Pokrój cebulę w drobną kostkę i zeszkl na oleju na patelni.
- Dodaj koncentrat pomidorowy, miód i ocet winny. Przesmażaj całość kilka minut, mieszając, aż składniki się połączą.
- Odstaw sos do pełnego ostygnięcia.
- Opłucz filety śledziowe pod zimną wodą i dokładnie osusz papierowym ręcznikiem.
- Pokrój śledzie w nieduże kawałki i przełóż do miski z ostudzonym sosem pomidorowym.
- Delikatnie wymieszaj i odstaw w lodówce na co najmniej kilka godzin — najlepiej na całą noc.
Uwagi dodatkowe
- Sos musi być całkowicie ostygły przed połączeniem ze śledziami. Ciepły sos zaczyna „gotować” rybę — filety robią się matowe i tracą delikatną konsystencję, a zamiast marynowania dostajesz podgrzane śledzie.
- Im dłużej marynujesz, tym lepiej — kilka godzin to absolutne minimum. Po nocy w lodówce miód i ocet wnikają w filety i smak pogłębia się wyraźnie. Jeśli możesz, przygotuj dzień wcześniej.
- Całe ziarna gorczycy jako dodatek — jeśli lubisz tę nutę (jak w paprykarzu), wsyp do sosu łyżeczkę ziaren gorczycy podczas prażenia. Pękają w ustach i dodają pikantnego akcentu.
- Wybierz dobry ocet winny — tani spirytusowy jest zbyt ostry i zagłuszy miód. Czerwony ocet winny daje zaokrąglony, łagodniejszy kwas i ładny kolor sosu.



Bardzo apetyczne te śledziki ;)
smakowite sledziki:)
Kubo, bardzo ciekawe te Twoje śledziki ;]
u mnie niestety w wersji na słodko idą w znacznie wolniejszym tempie, ale pewnie się na nie skuszę w przyszłym roku ;] teraz czas pomysłów na Sylwester!
Ale one wcale nie są takie słodkie, jakby się mogło wydawać. jak pisałem, bardziej smakują jak paprykarz, który słodki zupełnie nie jest. Pozdrawiam!
Zapowiadają sie pysznie :). Dla mnie odkryciem tegorocznych swiat były śledzie w sosie pomidorowym z rodzynkami. Pycha. :)
Pozdrowienia :)
Ciekawe jak smakują – chętnie wypróbuję. Przepis jest już na blogu – lecę w odwiedziny :-)
Jeszcze nie mam na blogu,ale wkrótce.
Pozdrawiam:)
Kuba,zapraszam, wrzuciłam te śledzie :)
Podoba mi się:)