Cytrynowe bułeczki drożdżowe
Cytrynowe bułeczki drożdżowe to jeden z tych przepisów, przy których cierpliwość naprawdę się opłaca. Dwa wyrastania, trochę wyrabiania — ale efekt jest dokładnie taki, jakiego szukasz w domowym pieczywie: miękkie, puszyste bułeczki z delikatnym cytrusowym aromatem, które najlepiej smakują jeszcze ciepłe, prosto z piekarnika.
Skórka cytrynowa robi tu całą robotę — nadaje ciastu świeżość bez wyraźnej kwasowości, więc bułeczki są subtelnie aromatyczne, nie przesłodzone. Dobrze sprawdzają się zarówno z masłem i dżemem, jak i do kawy czy herbaty. Jeśli lubisz drożdżowe wypieki, zajrzyj też do przepisu na bułeczki drożdżowe z dżemem albo klasyczne bułeczki drożdżowe z marmoladą i kruszonką — podobny czas pracy, równie satysfakcjonujący wynik.
A jeśli masz ochotę na coś bardziej cytrusowego, to babka cytrynowa jest świetnym kolejnym krokiem.
Cytrynowe bułeczki drożdżowe
Rodzaj dania: PieczywoKuchnia: PolskaTrudność: Średnie9
porcje20
minut30
minut195
kcalMiękkie, puszyste bułeczki drożdżowe z aromatem skórki cytrynowej, posypane makiem. Idealne do kawy lub z masłem i dżemem.
Składniki
- Ciasto
300 g mąki pszennej
1 łyżeczka drożdży instant (lub 15 g świeżych)
100 ml mleka
45–60 g cukru
60 g masła (rozpuszczonego i wystudzonego)
2 jajka
skórka starta z 1 cytryny
¾ łyżeczki soli
- Do posmarowania i posypania
1 jajko
kilka łyżek wody
mak (lub inna posypka)
Przygotowanie
- Wyrabianie ciasta
- Mąkę przesiej do dużej miski. Dodaj drożdże instant, cukier, sól, jajka, wystudzone masło i startą skórkę cytrynową. Jeśli używasz świeżych drożdży, zrób najpierw rozczyn: rozkrusz je w ciepłym mleku z łyżeczką cukru i odstaw na 10 minut.
- Zacznij wyrabiać ciasto, stopniowo dolewając mleko. Wyrabiaj przez ok. 10 minut, aż ciasto będzie elastyczne, miękkie i nie będzie kleić się do rąk.
- Pierwsze wyrastanie
- Miskę przykryj ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce na 120–150 minut, aż ciasto podwoi objętość.
- Formowanie i drugie wyrastanie
- Wyrośnięte ciasto podziel na 9 równych części. Uformuj bułeczki i ułóż ciasno obok siebie na blasze wysmarowanej masłem. Przykryj ściereczką i odstaw na kolejne 90 minut do ponownego wyrastania.
- Pieczenie
- Piekarnik nagrzej do 200°C. Wyrośnięte bułeczki posmaruj jajkiem roztrzepanym z kilkoma łyżkami wody i posyp makiem. Wstaw do piekarnika, zmniejsz temperaturę do 180°C i piecz ok. 30 minut, aż bułeczki będą złociste.
Uwagi dodatkowe
- Mleko musi być letnie — zbyt gorące zabije drożdże, zimne spowolni wyrastanie. Optymalna temperatura to ok. 35–38°C, czyli trochę cieplejsze niż temperatura ciała.
- Ciasne ułożenie na blasze to celowy zabieg — bułeczki rosną do góry i stykają się bokami, dzięki czemu po upieczeniu są miękkie i wilgotne przy połączeniach. Jeśli chcesz mieć bardziej wypieczone skórki z każdej strony, ułóż je w większych odstępach.
- Skórka cytrynowa — trzyj tylko żółtą warstwę, omijając białą (albedo), która jest gorzka. Najlepiej sprawdza się cytryna nieobrabiana chemicznie lub dokładnie umyta wrzącą wodą przed tarciem.


Czy miałbyś tym razem ochotę pogospodarzyć WP?
Wystarczy przepis zamieścić u siebie w środę przed pieczeniem. My zamieszczamy u siebie. Potem My robimy podsumowanie.
Gospodarnanarzeczona@gmail.com
Pozdrawiam
Gospodarna
Olciaky, owszem – smakuje świetnie.
Paula, polecam – cytrynowy smak świetnie pasuje do drożdżowego ciasta.
Asieja, dzięki :-)
Wiosenka, zgadzam się w 100%!
Majana, i ja się cieszę. Fajnie było znowu wspólnie piec…
Viridianka, cóż – na razie nikt się po kotka nie zgłasza, ale nie tracimy nadziei Dzięki!
Joannnna, sam bardzo chętnie spróbuję upiec jagodzianki – bardzo lubię wszelkie bułki z owocami. Pozdrawiam!
slicznie wygladaja te Twoje buleczki – az chce sie upiec… ale niestety nie mam drozdzy w domu dzis :( jutro zakupie drozdze… wstapie do lasu po jagody i na pewno je upieke – moje beda w wersji jagodowej – jagodzianki znaczy sie :)
Kubo, wrzuć jeszcze linka dziewczynom z Gospodarnego Szczęścia,by umieściły CIę w późniejszym podsumowaniu:)
Pozdrowienia:)
ja mieszkam poniżej Krk i mówię 'na polu' xD więc to nie tylko Krakusi (;
a co do kotków to gdybym tylko była w Łodzi, to bym tego malucha wzięła na Widzew, bo na przyszły rok studencki chcę przygarnąć kotka, ale teraz jestem w domu więc nie mam jak, mam nadzieję że maluch szybko znajdzie wymarzony dom!
Piękne wyszły Ci te bułeczki!
Bardzo się cieszę, że przyłączyłeś się do wspólnego pieczenia w ramach WP :))
Pozdrawiam:0
Potwierdzam, że są pyszne:)
puchate te bułeczki. cudne.
bułeczki pysznościowe. jestem bardzo ciekawa ich smaku :)
Też piekłam, mak to dobre połączenie:)