Amerykańskie ciasteczka czekoladowe – chocolate chip cookies
Jest scena w Matrixie, której nie da się zapomnieć — Neo odwiedza Wyrocznię i zastaje ją przy pieczeniu ciasteczek. Nie byle jakich: to kultowe chocolate chip cookies, które w amerykańskich filmach i serialach pojawiają się tak często, że można odnieść wrażenie, że każdy za oceanem ma ich przepis wytatuowany na ręku. Ja długo byłem ciekaw, co w nich takiego wyjątkowego — i w końcu sprawdziłem. Odpowiedź jest prosta: chrupiące brzegi, miękki środek i kawałki czekolady, które przy wyjęciu z piekarnika są jeszcze ciepłe i lekko płynne. Przepis trafiłem u Dorotus i od tamtej pory wracam do niego regularnie.
Jeśli jesteś fanem czekoladowych słodkości, zajrzyj też na czekoladowe ciastka Nigelli — to kolejna klasyka w tym stylu. A jeśli wolisz coś bardziej owocowego, czekoladowe ciasteczka z wiśniami są równie uzależniające.
Amerykańskie ciasteczka czekoladowe – chocolate chip cookies
20
porcje15
minut12
minut130
kcalSkładniki
1 tabliczka gorzkiej czekolady (ok. 100 g)
1 szklanka mąki pszennej
½ łyżeczki sody oczyszczonej
½ łyżeczki soli
170 g masła (w temperaturze pokojowej przy zwykłym mikserze; zimne przy robocie kuchennym)
½ szklanki drobnego cukru
1 żółtko
½ łyżeczki ekstraktu z wanilii (lub odrobina aromatu waniliowego)
orzechy, rodzynki lub inne bakalie — opcjonalnie
Przygotowanie
- Czekoladę pokroić w drobną kostkę i odłożyć na bok.
- Wszystkie pozostałe składniki — mąkę, sodę, sól, masło, cukier, żółtko i wanilię — dokładnie ze sobą połączyć i wymieszać na jednolite ciasto.
- Do ciasta dodać kawałki czekolady i ewentualne bakalie, wymieszać.
- Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego i układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy min. 5 cm — ciasteczka podczas pieczenia mocno się rozpłaszczą.
- Piec w piekarniku nagrzanym do 180°C przez 10–12 minut.
- Wyjąć z piekarnika i odczekać kilka minut, aż lekko stwardnieją, następnie przełożyć na kratkę do całkowitego ostygnięcia.
Uwagi dodatkowe
- Nie przetrwaj za długo w piekarniku. Ciasteczka wyglądają miękko i niedopieczone — i dobrze, tak ma być. Stwardnieją podczas stygnięcia na blaszce. Jeśli wyjmiesz je dopiero gdy będą twarde w środku, po ostygnięciu staną się suche.
- Temperatura masła ma znaczenie. Przy zwykłym mikserze masło w temperaturze pokojowej łatwiej się ubija i daje bardziej napowietrzone ciasto. Robot kuchenny poradzi sobie z zimnym masłem — efekt będzie bardziej zwarty i o nieco gęstszej strukturze.
- Gorzka czekolada to dobry wybór. Daje wyraźniejszy smak i równoważy słodycz ciasta. Możesz oczywiście użyć mlecznej — ciasteczka będą słodsze i łagodniejsze w smaku.
- Bakalie to kwestia gustu. Orzechy włoskie lub pekan dodają chrupkości, rodzynki — słodkiej miękkości. Świetnie działają też żurawina suszona albo mieszanka różnych orzechów.

kocham takie a ja zrobiłem małe pączki
kocham taki a ja zrobiłem małe pączki
Wielkie dzięki za przeliczenie na gramy. Zrobiłam ciasteczka (dosypałam garść rodzynek, poza tym wszystko jak w przepisie) 2 godziny temu i już nawet okruchów nie ma :) Następnym razem będę musiała upiec podwójną porcję.
Mój Świeżo Poślubiony niestety nie gotuje i nie piecze, ale na szczęście wszystko, co ja upichcę mu smakuje (przynajmniej na razie) i czasem zmywa naczynia, więc nie jest źle.
Kamila :-)
Majana, pewnie! Częstuj się!
Kuchasia, dziękuję bardzo. Miło czytać takie słowa :-)
Asieja, ja też… niestety (bo przed chwilą stanąłem na wadze…)
Magda, takich ciasteczek odmówić niepodobna!
Paula, tylko problem tkwi w tym, że wieża szybko równa się z blatem kuchennym :-)
Kamila, szklanka mąki to 160g, a szklanka cukru 230g – specjalnie właśnie zważyłem, żeby nie było mowy o pomyłce. Tabliczka czekolady oczywiście standardowa – 100g.
Faktycznie lepiej, żeby Twój Świeżo Poślubiony nie czytał Twych słów. No chyba, że zaowocuje to tym, że zacznie gotować i piec ciasteczka, wtedy to i owszem :-)
Kuba, zlituj się nade mną i przelicz szklankę mąki i 1/2 szklanki cukru na GRAMY.
W mojej studenckiej "kuchni" nie ma szklanek. Waga się znajdzie u sąsiadów, chociaż pewnie za wypożyczenie będę musiała podzielić się tymi ciastkami…
Acha, a tabliczka czekolady to taka 100 g?
Pozdrawiam,
Kamila
PS. A tak w ogóle to ożeń się ze mną, dobrze?
Boże, mam nadzieję, że Mój Świeżo Poślubiony tego nie czyta ;)
lubię sobie takie wieże z ciasteczek stawiać :) zawsze wtedy znajdę jakiś pretekst do zjedzenia jeszcze jednego :)
takich ciasteczek z czekoladą nie odmawiam :) pozdrawiam
ciasteczka.. z czekoladą. lubię.
Drogi Gospodarzu,
Twoje przepysznie wyglądające ciasteczka, jak również fakt istnienia "męskiego" bloga kulinarnego niezbicie świadczy o tym, że w stereotypy już dawno powinniśmi przestać wierzyć. Podziwiam i gratuluje, choć te drugie to raczej należy się Osobie, która się u Gospodarza stołuje :-)
Fajne te ciacha! Dasz jedno do kawki?
Pozdrawiam:)