|||

Prażoki oraz kapusta z grzybami

Przepis na poniższe danie publikuję w ramach akcji „Gotujemy po polsku!” zorganizowanej przez Irenę i Andrzeja, autorów bloga Grumko – Kuchnia Ireny i Andrzeja oraz portal zPierwszegoTłoczenia.pl.

Przyznać muszę, że usłyszałem o tym daniu całkiem niedawno, bo dopiero kiedy poznałem Mą Piękniejszą Połówkę, u której w domu jada się je dość często. Początkowo nastawiony byłem dość sceptycznie – nie przepadam za ciężką kuchnią, a prażoki bez wątpienia do niej należą. Jednak szybko stałem się wielbicielem tego dania, które jest niezwykle sycące i ale naprawdę bardzo smaczne.

W Łodzi i okolicach powszechna jest opinia, że danie to wywodzi się z tych właśnie terenów. Tym większe było niedawne zaskoczenie, kiedy okazało się, że na ministerialnej liście potraw regionalnych przypisało je sobie województwo świętokrzyskie. Wywołało to niemałe oburzenie łodzian, którzy zapomnieli, że nasze miasto w XIX wieku zbudowali napływowi pracownicy przemysłu tekstylnego, którzy szukając reymontowskiej  Ziemi Obiecanej przywozili swoje zwyczaje i tradycje, w tym także potrawy ze swych rodzinnych stron.
Pracownicy Ministerstwa Rolnictwa, odpowiedzialni za listę potraw i produktów regionalnych dotarli do wielu ciekawych informacji na temat tej i innych potraw. Mieli okazję porozmawiać z najstarszymi mieszkańcem regionu, w tym Czesławem Wąsikiem, który tak wspomina ten smak:
„Pamiętam prazoki od 1939 roku. Miałam wtedy 8 lat. Była to dla mnie potrawa kojarząca się z wojną. W mojej wsi mówiło się na nią prazoki. Ale w miejscowościach mówili prażucha. Ludzie wstydzili się mówić prazoki, bo to była taka wsiowa nazwa, natomiast prażucha, to tak po miastowemu. Do tego stopnia była to wsiowa potrawa, że nawet niektórzy ludzie byli przezywani prazoki, bo dużo u nich się tego jadało”*
Jak mogliście zauważyć, łodzianie mówią „prażoki” podczas gdy pan Czasław, jako mieszkaniec województwa świętokrzyskiego „prazoki” – to nie jest literówka :-) Więcej ciekawych informacji o tej i innych potrawach znajdziecie TUTAJ.
Prażoki podaje się zwyczajowo z kapustą kiszoną z grzybami lub kapuśniakiem.

* „Świętokrzyskie sprzątnęło nam prażoki sprzed nosa”, Gazeta Wyborcza, http://tinyurl.com/2wydu4j

Prażoki
Składniki:
– 2 kg ziemniaków
– szklanka mąki pszennej
– sól
– 500 g boczku na skwarki
– 3 duże cebule

Przygotowanie:
Ziemniaki gotujemy z solą, a pod koniec gotowania dodajemy mąkę i przykrywamy. Po kilku minutach odlewamy wodę, tak by mąka pozostała w garnku.
Ziemniaki ubijamy pałką do czasu otrzymania gładkiej, jednolitej konsystencji.
Podajemy przykryte skwarkami z przesmażoną cebulą.

Kapusta z grzybami
Składniki:
– 1,2 kg kapusty kiszonej
– garść suszonych podgrzybków
– 300 g słoniny
– cebula
– liść laurowy
– kilka ziaren pieprzu

Przygotowanie:
Kapustę lekko pokroić i nieco odcisnąć sok.
Zalać wodą do przykrycia i gotować na wolnym ogniu około 90-120 minut.
W międzyczasie namoczyć grzyby, umyć, pokroić i dodać w połowie gotowania do kapusty wraz z liściem laurowym i pieprzem. Jeśli ktoś lubi, można doprawić Vegetą.
Na patelni przesmażyć pokrojoną słoninę z cebulą i dodać do kapusty.
Smacznego!

Podobne wpisy

11 komentarzy

  1. Ja jestem z lódzkiego i u mnie to były prażoki, a babcia nazywała to danie dziadami. Jak zwał tak zwał – zą przepyszne:) tylko mojego męża muszę przekonać, że danie z ziemniaków i mąki jest jadanle – igdy o tej potrawie nie słyszał:)

  2. Wiosenko, dzięki!

    Gosiu, cieszę się – zapewniam, że nie tylko ładnie wyglądają ale i bardzo dobrze smakują.

    Krokodylu, kiedyś się m.in. o tym uczyłem – szczególne duże znaczenie miały migracje ludności po II Wojnie Światowej, kiedy to nastąpiło wmieszanie mieszkańców różnych regionów – wówczas i tradycje regionalne zaczęły się wzajemnie miksować.

    Wisienko, i bardzo dobrze. To jeden z trendów, który mocno popieram – wszak kuchnia to niezwykle ważny element naszej kultury.

    Paulo, no pewnie – bez skwarek takie kluchy nie mają sensu :-)

    Ewo, czyli na słodko – ja tak jadam leniwe pierogi. Zaraz do Ciebie zajrzę :-)

    Aniu, mój Dziadek również zna tę potrawę pod nazwą prażucha – widoczne były i są stosowane zamiennie. Co do kapuśniaka, to słyszałem i o takim dodatku – pozdrawiam!

    Andziu, takiej nazwy to nie słyszałem – u nas mówi się prażoki lub prażucha. A skąd jesteś?

  3. Dzięki – przypomniałeś mi przysmak z dzieciństwa. W moim domu (Piotrków Trybunalski, a więc Łódzkie) mówiło się na to danie PRAŻUCHA. Rzeczywiście ciężkie, ale pyszne. Najbardziej lubiłam prażuchę tylko ze skwarkami; taką podawała babcia. Wiem, że znajomi jadali też prażuchę z kapuśniakiem.
    Ania

  4. Kubo, mój mąż tym daniem zajadał się w dzieciństwie u swojej babci mieszkającej na Śląsku. Robiona podobnie ale zwieńczeniem dzieła nie były skwarki z cebulą, a masło z cukrem. U mnie na blogu też jest teraz ciekawe danie kuchni regionalnej :)

  5. Oj, Kub, Kuba. Jak fajnie, że jesteś. Ja uwielbiam takie regionalizmy, a ostatnio obserwuję, że są w odwrocie!
    Pozdrawiam cieplutko.

  6. Bardzo ciekawe, to co piszesz. Dania wędrują i to b. trudna kwestia, gdzie jest początek tej wędrowki itd. Również nie lubię ciężkich dań, ale są wyjątki. I ta potrawa na pewno by mi smakowała.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *