Kotlety z wędzonej makreli
Makrela wędzona kojarzy mi się głównie z kanapkami — i przez długi czas na tym kończyła się moja z nią znajomość. Dopiero te kotlety pokazały mi, że makrela na ciepło to zupełnie inny poziom. Przepis pochodzi z bloga White Plate — i od razu po przeczytaniu wiedziałem, że muszę go wypróbować. Chrzan, cytryna, ziemniaki i wędzona ryba — proste składniki, które razem robią naprawdę porządny kotlet.
Jeśli lubisz ryby w nieco innej odsłonie, zajrzyj też po rybę po grecku albo kotlety rybne z makreli — ten drugi to wcześniejsza wersja podobnego pomysłu, ciekawe porównanie.
Kotlety z wędzonej makreli
Porcje
4
porcjeCzas przygotowania
15
minutCzas gotowania
25
minutKalorie
280
kcalSkładniki
1 wędzona makrela
300 g ziemniaków
1 jajko
1 łyżka chrzanu
1 łyżka soku z cytryny
bułka tarta do obtoczenia
olej roślinny do smażenia
sól i pieprz
Przygotowanie
- Ziemniaki obierz i ugotuj w osolonej wodzie lub na parze, a następnie przeciśnij przez praskę i odstaw do przestygnięcia.
- Makrelę dokładnie obierz z ości i rozdrobnij widelcem.
- Rybę wymieszaj z ziemniakami, dodaj chrzan, jajko, sok z cytryny oraz sól i pieprz do smaku.
- Z masy formuj kotleciki grubości palca i obtaczaj w bułce tartej.
- Smaż po 2–3 minuty z każdej strony na dobrze rozgrzanym oleju.
Uwagi dodatkowe
- Ziemniaki muszą przestygnąć. Gorące, dodane od razu do ryby i jajka, mogą ściąć jajko i utrudnić formowanie — warto odczekać kilka minut.
- Ości to sprawa kluczowa. Wędzona makrela ma ich sporo — warto sprawdzić masę palcami przed formowaniem kotletów, żeby żadna nie umknęła.
- Olej musi być naprawdę rozgrzany. Kotlety wrzucone na niedostatecznie gorący tłuszcz wchłoną go jak gąbka i rozpadną się przy przewracaniu — poczekaj, aż olej zacznie lekko dymić.

Muscat – Cieszę się, że mój blog i potrawy, które prezentuję spotykają się z przychylnością. Miło to słyszeć (czy raczej czytać).
Kto mnie uczył? Oczywiście pierwsze kroki w kuchni stawiałem pod okiem mojej Mamy i podstawy mojej wiedzy i doświadczenia pochodzą właśnie od niej. Gdy podrosłem stałem się samoukiem. Sam czytałem, gotowałem i piekłem. Inspirację czerpałem i czerpię z książek kulinarnych i blogów, które są niezwykle bogatym źródłem wszelkich wiadomości.
Zrobiłam te kotleciki, bo mnie zaciekawiły. Muszę wyznać, że wędzona makrela na ciepło mi nie podeszła, ale mężowi smakowało.
Większość przepisów na tym blogu, to wspaniała klasyka tradycyjnej kuchni, prostota i polskość! Lubię tu zaglądać. Chciałabym wiedzieć, kto Cię, Kubo, uczył gotować?
Szara – zachęcam. Makrela jest bardzo zdrowa i warto ją jeść pod różnymi postaciami!
Anonim – Ładnie z Twojej strony, szanowny Anonimie, że troszczysz się o prawa autorskie. Zezwolenia Liski nie posiadam gdyż w przypadku przepisów, szczególnie tak prostych jak kotleciki z ryby trudno mówić o konkretnej osobie, która jest właścicielem praw autorskich. Trudno oczekiwać, że odszukasz autora przepisu na naleśniki lub ciasto drożdżowe…
Niemniej jednak zamieściłem informację, że przepis pochodzi od Liski wraz z bezpośrednim adresem do jej wpisu. Co więcej, w komentarzu na blogu White Plate zamieściłem informację, że opublikuję danie wykonane wg. jej przepisu…
Szkoda, że rzucając oskarżenia o kradzieży nie uznałeś za stosowne podpisać się choćby imieniem…
A czy przepis został zamieszczony za zgodą Liski z White Plate…? Bo jeśli nie to bardzo brzydko…
BARDZO INTERESUJĄCY I PROSTY POMYSŁ… WYPRÓBUJEMY ups sorki za CAPS
Na pewno te rybki Tobie wybaczą :)
Fajnie u Ciebie, domowo, smacznie.
Rewelka :)
Fajny pomysł z tymi kotlecikami :) Muszą być pyszne :) Cikawi mnie ten dodatek ziemniaka.. ;)
Przyznam, że ja także nie jadłam makreli na ciepło, ale skoro zachwalasz, to postaram się spróbować :)
Ja też się czaję na te kotleciki! Twoje pysznie wyglądają :)