||||

Pierniczki jak alpejskie

W ubiegłym roku piekłem pierniczki według receptury, która stosowana była jeszcze przez moją prababcię. W tym roku postanowiłem wypróbować inny przepis, po który sięgnąłem na blog Moje wypieki. Dorotus rozgryzła tajemniczą recepturę, według której powstają pierniczki alpejskie – delikatne i pulchne ciasteczka o bardzo miłym, ciepłym aromacie.
Najlepiej je upiec minimum dwa tygodnie przed świętami, zamknięte w szczelnym pojemniku zmiękną. Udekorować je można lukrem lub sprawić by błyszczały, smarując przed pieczeniem roztrzepanym białkiem.

Zapraszam do zapoznania się z innymi świątecznymi przepisami, które znajdziecie TUTAJ.

Pierniczki jak alpejskie
przepis pochodzi z Moich wypieków

Składniki:
– 1 kg mąki pszennej
– 8 żółtek
– 3 białka
– 1,5 szklanki cukru
– 3 łyżki kakao
– 200 ml gęstej, kwaśnej śmietany
– 3 łyżeczki sody
– 4 łyżeczki przypraw (2 cynamonu, 1 goździków, 1/2 kawy rozpuszczalnej, 1/2 pieprzu), można dodać przyprawę do pierników
– 1 kostka masła/margaryny (250 g)
– 1 słoik miodu (400 g)

Przygotowanie:
Dzień przed pieczeniem:
Kakao wymieszać z mąką w dużej misce, odstawić. Miód zagotować z przyprawami, odstawić, włożyć masło, poczekać aż się rozpuści, a potem wystygnie. W śmietanie rozpuścić sodę, odstawić – śmietana zwiększy swą objętość (powinna mieć temperaturę pokojową). Białka ubić na pianę, dodać cukier, ubijając, dodawać żółtka. Ubite jaja wlewać do mąki i delikatnie wymieszać, wlać miód i dalej mieszać. Na koniec dodać śmietanę z sodą. Ciasto będzie dość rzadkie. Odstawić je przykryte w chłodne miejsce, w ciągu 24 godzin zgęstnieje.

W dniu pieczenia:
Ciasto podsypać mąką, rozwałkować na grubość 3 mm (nie cienko, najsmaczniejsze są te grubsze pierniczki) i wykrawać pierniczki. Mocno podsypywać mąką.
Blachę wyłożyć papierem lub folią aluminiową, pierniczki ułożyć w pewnej odległości od siebie.
Piec w temperaturze 180oC przez 7-12 minut (w zależności od grubości i wielkości, ja piekłam 7 minut). Studzić na kratce.
Smacznego!

Podobne wpisy

8 komentarzy

  1. Kuba, jedno serduszko, na to dżemik, smarowałam brzegi białkiem i sklejałam. Później doszłam, ze to ciasto klei sie tak fajnie, ze nawet nie potrzebowałam białka. Niestety przy ostatniej partii dopiero. łatwo:)
    Ciepło pozdrawiam:)

  2. Ewelajno, też chciałem nadziewać, ale nie miałem niestety czasu na taką zabawę. A jak to zrobiłaś?

    Karmel-itko, zgadzam się w 100% :-)

    Emmo, dzięki!

    Majano, miło mi :-)

    Atino, świetnie Cię rozumiem – i u mnie czeka długa kolejka przepisów "do zrobienia".

  3. Kuba, ja tez je piekłam! Zdaje się, ze zaczynają robić karierę…;)! Ja swoje nadziałam. Są naprawdę przepyszne!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *