Header image

Chciałbym napisać dziś dwa słowa nawiązując do pewnej wsi położonej we Francji, konkretnie Dolnej Normandii, a jeszcze konkretniej w departamencie Orne. Jak mała to miejscowość świadczy fakt, że jeszcze trzy lata temu zamieszkiwało ją jedynie 217 osób. W przeciwieństwie do wspomnianego wczoraj Solferino, nie odbyła się tam żadna wielka bitwa, która rozsławiłaby jej nazwę, niemniej jednak zna ją chyba każdy. Nic dziwnego – miejscowość ta jest nosi tę samą nazwę, co ser, który się z niej wywodzi – Camembert!

Ścisłą recepturę tego słynnego sera opracowała w 1791 roku Marie Harel, a jego tajemnica tkwi w bakteriach Penicillium camemberti, dzięki którym pokrywa się on delikatną, białą skórką. Co ciekawe, jeśli odstawimy wycięty kawałek tego sera na kilka dni, wkrótce kremowe ścianki także pokryją się tą charakterystyczną skórką.

Dla ciekawskich smakoszy mam jeszcze małą niespodziankę – czy wiecie, że i Polacy produkują camembert? No, nie prawdziwy camembert, bo ta nazwa zarezerwowana jest jedynie dla kilkuset lokalnych producentów z departamentu Orne, ale ser typu camembert. Mam na myśli „Słupskiego chłopczyka” produkowanego mleczarni w Zielinie nieopodal Słupska. Tradycja produkcji tego specjału sięga czasów międzywojennych, kiedy to na targach Paryż Expo 1927 zdobył on Złoty Medal i Krzyż Zasługi! Dziś, po latach znów jest produkowany i jeśli się poszuka, można go znaleźć. A warto….

Tymczasem pragnę zaprosić Was do wzięcia udziału w konkursie organizowanym przez Dorotę, autorkę Pozytywnej kuchni. Konkurs polega na przygotowaniu i zaprezentowaniu dania z wykorzystaniem serów marki President – Camembert lub Brie. Konkurs znajdziecie na TEJ STRONIE. Ja na tę okazję przygotowałem przesmaczny deser – tak, deser – ze śliwkami i serem camembert. Polakom może się to wydawać nieco dziwne, ale dla Francuza to zupełnie normalna rzecz przekąsić kawałek brie czy camemberta na deser po pysznym obiedzie. Spróbujcie – nie będziecie zawiedzeni!

Camembert pieczony z karmelizowanymi śliwkami
Składniki:
- 3 śliwki
- 1 krążek camembert
- łyżka soku z pomarańczy
- łyżka masła
- 2 łyżki brązowego cukru
- szczypta suszonego rozmaryny
- szczypta soli

Przygotowanie:
Śliwki kroimy w plasterki. Małej patelni/rondelku rozgrzewamy masło, dodajemy cukru i soku z pomarańczy i układamy śliwki. Zmniejszamy ogień i karmelizujemy owoce około 10 minut, do zupełnego zgęstnięcia sosu.
Posypujemy rozmarynem i solą i odstawiamy na około 5 minut do ostygnięcia.
Od krążka odcinamy górną skórkę i wkładamy (serek, nie skórkę) do naczynia żaroodpornego. Na wierzchu kładziemy karmelizowane śliwki i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 st. C.
Pieczemy 10-15 minut zwracając uwagę by ser się nie rozpłynął po naczyniu – powinien zachować swą formę.
Smacznego!

 

Tym razem bez wstępu – sałatka ta jest wystarczająco smaczna bez zbędnego pisania :-)

Składniki:
1 średni brokuł
4 jajka
2 ząbki czosnku
Garść nasion słonecznika
Pół szklanki jogurtu naturalnego
Sól
Pieprz

Przygotowanie:
Brokuła (ustaliłem, że wg. słownika to TEN brokuł, chociaż zawsze sądziłem, że to TA brokuła) dzielimy różyczki i wrzucamy do osolonego wrzątku, w którym gotujemy go około 5 minut. Następnie odcedzamy i wrzucamy do możliwie najzimniejszej wody (może być nawet z kostkami lodu). Dzięki temu warzywko zachowa żywy, zielony kolor.
W tym samym czasie gotujemy jajka na twardo, które po ostygnięciu kroimy w kostkę.
Ser feta (może być też tzw. „ser typu feta”, ale zdecydowanie lepszy jest grecki oryginał) kroimy w kostkę.
W misce mieszamy delikatnie ser, brokuła i jajka.
Nasiona słonecznika prażymy na patelni od czasu aż się nieco zarumienią. Gotowe dodajemy do sałatki.
Czosnek obieramy i drobno siekamy (lub przeciskamy przez praskę) a następnie dodajemy do jogurtu. Otrzymany sos doprawiamy według uznania i polewamy nim sałatkę.
Całość odstawiamy na przynajmniej 30 minut.
Smacznego!

Wodospad Szklarki
Czytelnicy Facebookowej edycji mego bloga wiedzą, że w ubiegłam tygodniu byliśmy z Mą Piękniejszą Połówką w Szklarskiej Porębie, gdzie oddawaliśmy się słodkiemu lenistwu (nie licząc kilometrów, które pokonaliśmy). Szklarską odkryłem bardzo późno, bo dopiero w ubiegłym roku, ale zakochałem się od razu. Pod każdym względem bije zatłoczone Zakopane, gdzie ciężko zobaczyć góry, które ledwo wychylają się zza billboardów i hoteli. Jednocześnie nie jest to kompletna dziura, odcięta od cywilizacji (Internet w komórce musi być! :-) ) – lubię pospacerować wśród straganów z pamiątkami, zjeść loda świderka lub popróbować, co oferują miejscowe knajpki.

 

Larek wypoczywający na polanie

 

Szklarska Poręba oraz jej okolice prócz wspaniałych widoków i świetnego klimatu oferują jeszcze coś niezwykle dla nas ważnego – Karkonoski Park Narodowy jest jedynym w Polsce (podobno) gdzie można legalnie wejść z pieskiem. Można z nim spacerować po malowniczych szlakach, odkrywać piękne leśne zakątki, a nawet wjeżdżać kolejkami.

 

W drodze na szczyt Szrenicy
Będąc w górach nie można nie zjeść oscypka. Tak przynajmniej sądzi większość turystów, którzy okupują stragany z tymi serami. Dopiero, gdy przyjrzymy się etykietkom widzimy, że są to „sery typu oscypek”. Cóż – prawdziwy oscypek powstaje z mleka owczego i to tylko w ściśle określonych regionach. Te, które można kupić w Szklarskiej, to zwykle serki kozie, które mimo wszystko są bardzo smaczne, nawet nie będąc oscypkami. Przywiozłem kilka do domu i przygotowałem smaczną kolację.

 

Sałatka z kozim serem
Składniki dla trzech osób:
- 10 liści sałaty lodowej
- 6 pomidorów koktajlowych
- garść oliwek
- kilka suszonych pomidorów
- kozi ser – nie wiem ile dokładnie – dwa małe „oscypki”
- oliwa z oliwek
- ocet balsamiczny 

Przygotowanie:

Przygotowanie tej sałatki jest niezwykle proste i szybkie. Umytą sałatę rwiemy na kawałki i układamy na dnie miski. Następnie układamy ćwiartki pomidorów koktajlowych i ser pokrojony w niewielkie kawałki. Posypujemy oliwkami pokrojonymi w plasterki i suszonymi pomidorami. Wierzch skrapiamy oliwą i octem.

Smacznego!

 

Schodząc ze szczytu Szrenicy warto zatrzymać się przy jednym ze straganów gdzie można się posilić całkiem smacznymi serkami z grilla. Takie serki na ciepło są bardzo smaczne, przyjemnie skrzypią w zębach i doskonale komponują się z żurawiną i butelką tutejszego Walońskiego ciemnego piwa z Browaru Czarnków. Takie serki można przyrządzić w domu, co uczyniłem zaraz po powrocie.

 

Grillowany kozi serek

To był smakowity wyjazd – zaliczyliśmy kilka ciekawych knajpek, gdzie mieliśmy okazję skosztować naprawdę niezłego jedzenia. Ale o tym napiszę innym razem. Tymczasem zapraszam Was do obejrzenia jeszcze kilku zdjęć z mego wyjazdu.

 

Jak każdy facet (no, pewnie nie każdy, ale każda kobieta powie, że każdy) lubię nowinki techniczne, gadżety i tym podobne zabawki. Ja z racji swoich kuchennych zainteresowań szukam ich właśnie w tej dziedzinie. Kilka dni temu przeczytałem w Gazecie Wyborczej o serwisie internetowym Listonic, stworzonym przez informatyków z mojej rodzimej Łodzi. Postanowiłem podzielić się z Wami tym wynalazkiem.

O co chodzi? Jest to system umożliwiający szybkie przygotowywanie listy zakupów, a następnie zapisanie jej w dogodnej formie. Można samodzielnie wpisywać pożądane artykuły, ale można skorzystać z automatu, który udostępniają już niektóre serwisy kulinarne i blogi (w tym także mój). Pod każdą listą składników znajdziecie przycisk „Dodaj do Listonic” i po jego naciśnięciu Wasza lista zostanie zaktualizowana. Teraz można ją wydrukować, zapisać, przesłać mężowi, żeby zrobił zakupy wracając z pracy albo użyć aplikacji na telefon komórkowy. Dzięki tejże aplikacji będąc w sklepie możemy spokojnie przejrzeć listę i sprawdzić, czego brakuje bez konieczności miętolenia kartki :-)

Nie wiem czy dla Was takie rozwiązanie jest wygodne, dla mnie na pewno tak. Już teraz używam telefonu przy robieniu zakupów, ale zapisuję wszystko w notatniku, co jest mało komfortowe.

Ryba zapiekana z kaszą jaglaną i serem

Składniki:

- 4 filety dowolnej ryby (u mnie była miruna)
- 5-10 plasterków salami (zależy jakiej wielkości plasterki macie)
- 100 g startego żółtego sera
- 1 szklanka kaszy jaglanej
- dwie łyżki suszonych ziół prowansalskich
- kilka łyżek soku z cytryny
- sól
- łyżka oliwy
- pęczek natki pietruszki
- masło do posmarowana naczynia żaroodpornego

Przygotowanie:

Rybę myjemy i suszymy papierowym ręcznikiem. Nacieramy solą oraz ziołami i skrapiamy sokiem z cytryny. Odstawiamy na godzinę do lodówki.

Gdy rybka już odpowiednio wchłonie sól i aromaty jest gotowa do dalszego etapu. Ja przed pieczeniem lekko obgotowuję ją na parze, ale pewnie można ją po prostu zapiec i też będzie dobrze.
Kaszę gotujemy zgodnie z przepisem na opakowaniu z dodatkiem oliwy. Warto przed gotowaniem przelać ją wrzątkiem, który usunie możliwą goryczkę. Ugotowaną kaszę mieszamy z posiekaną natką pietruszki i wykładamy na dno naczynia żaroodpornego wysmarowanego wcześniej masłem.
Na kaszy układamy rybę, na której ląduje salami i ser żółty. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 175st.C na około 15 minut.
Smacznego!

Przyznaję, że z kaszą jaglaną zetknąłem się całkiem niedawno i jeszcze kilka miesięcy temu nie miałem pojęcia o jej istnieniu. Zupełnie nie rozumiem, czemu jest ona traktowana tak po macoszemu. Ciężko ją kupić, a jak już gdzieś się znajdzie to nie na półce z innymi kaszami, ale wśród otrębów i zarodków pszennych. Cóż – taki jej los…
Jednym z prezentów, które znalazłem pod choinką była książka kucharska programu śniadaniowego Dzień Dobry TVN. Mój stosunek do tego typu wydawnictw jest dość wstrzemięźliwy, gdyż zwykle okazują się one po prostu broszurą reklamową firm z branży kulinarnej. Na tym tle powyższa książka prezentuje się całkiem nieźle a zamieszczone w niej przepisy skutecznie jej bronią.
Tam właśnie znalazłem przepis na zapiekankę za kaszy jaglanej ze śliwkami. Bardzo mi zasmakowała i polecam ją każdemu. Szczególnie dobrze przyjmą ją (ja sądzę) dzieciaki, ze względu na słodki, owocowy smak.

Zapiekanka z kaszy jaglanej ze śliwkami

Składniki:
- 2 szklanki kaszy jaglanej
- 250 g białego sera
- ½ bułki lub chałki
- 2 jajka
- 3 łyżki miodu
- 500 g mrożonych śliwek
- 1 szkl. mleka
- 2 szkl. jogurtu
- 4 łyżki masła
- laska wanilii – ja niestety nie miałem i użyłem łyżeczki cukru waniliowego (sic!)
- bułka tarta do posypania

Przygotowanie:
Kaszę ugotować z czterema szklankami wody – powinna być nieco rozklejona. W tym czasie bułkę kroimy w plasterki a śliwki rozmrażamy.
Biały ser miksujemy z łyżką miodu, miąższem laski wanilii (w moim przypadku z cukrem waniliowym) jajkami i odrobiną mleka. Resztę miodu mieszamy z jogurtem.
Żaroodporne naczynie smarujemy masłem i posypujemy ścianki i dno bułką tartą.
Na spód wykładamy połowę kaszy, na której lądują namoczone w mleku kawałki bułki, wiórki masła, biały ser i śliwki. Całość przykrywamy resztą kaszy i polewamy połową jogurtu.
Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 st.C na około 45 minut.
Przed podaniem polewamy resztą jogurtu.
Smacznego!

stat4u Katalog Blogów