Kilka dni temu pisałem o tym, że otrzymałem zestaw produktów firmy Monini do wypróbowania. Wówczas na warsztat wziąłem oliwa extra vergine z czosnkiem i chili, która bardzo przypadła mi do gustu (dziś ugotowałem zieloną fasolkę, którą podałem wymieszawszy wcześniej z kilkoma łyżkami tej oliwy – pycha!). Wśród przekazanych mi produktów znalazło się również Pesto alla genovese. Jeśli chodzi o wszelkie gotowce w słoiczkach to zdecydowanie nie można zaliczyć mnie do ich miłośników – korzystam z nich bardzo rzadko, bo lubię o ile jest to możliwe wiedzieć co jem. Ale skoro dostałem do spróbowania to czemu nie? Pragnę dodać, że nie piszę tego tekstu komercyjnie, a z chęci podzielenia się z Wami moimi spostrzeżeniami co do produktu, który otrzymałem do wypróbowania.
Niestety pusty słoiczek wyrzuciłem dość szybko i nie spisałem co też w środku siedzi. Na podstawie informacji z sieci (portal Frisco.pl) skład stanowi głównie olej słonecznikowy i bazylia (65%), orzechy, sery i inne dodatki to ok. 15%, pozostałe 20% pozostaje zagadką (to chyba syrop glukozowy i emulgatory). Niestety sos zawiera nieco e-składników, co jest dla mnie zrozumiałe, bo to w końcu produkt fabryczny, a nie babciny przetwór. Ja wolę jednak unikać chemii i jest to powód dla którego rzadko korzystam z gotowców, choć nie unikam całkowicie i od czasu do czasu pozwalam sobie zgrzeszyć.
Sam sos, który spróbowałem bez żadnego dodatku jest dość smaczny, bardzo wyrazisty. Muszę uczciwie przyznać, że to najsmaczniejsze gotowe pesto, które miałem okazję jeść i sądzę, że to dobry pomysł na szybki obiad raz na jakiś czas. Niemniej jednak z mojej strony wymagało ono lekkiego tuningu zanim trafiło na talerz :-) Przede wszystkim dodałem ząbek czosnku, który złamał lekko kwaśny smak, a także wniósł ostrą nutę. Po drugie kilka plastrów wędzonego boczku. Po trzecie świeżo uprażone ziarna słonecznika. Zapewniam Was, że po takiej modyfikacji otrzymujemy naprawdę świetne danie.

Przepis na tagliatelle alla genovese z boczkiem
Składniki:
słoiczek sosu pesto alla genovese con basilico Monini
100 g wędzonego boczku
garść łuskanych ziaren słonecznika
1 ząbek czosnku
400 g tagiatelle
Przygotowanie:
Boczek kroimy w plastry i lekko obsmażamy. Dodajemy do niego pokrojony, najcieniej jak to możliwe czosnek, a po minucie zdejmujemy z ognia i przykrywamy.
Makaron gotujemy zgodnie z zaleceniem producenta, odcedzamy, lekko hartujemy i przekładamy z powrotem do garnka.
Dodajemy boczek i sos pesto Monini.
W międzyczasie na rozgrzewamy suchą patelnię i prażymy na niej ziarna słonecznika.
Makaron nakładamy na talerze (dobrze, żeby były lekko podgrzane żeby makaron nie ostygł tak szybko) i posypujemy słonecznikiem.
Smacznego!